Włochy

Rzym – pierwsze wrażenia 

2015

Do Rzymu wybieramy sie z 4 letnim Nikodemem i Lila ktora wtedy ukończyła juz pół roku.
Trochę sie obawiam bo to jej pierwszy lot samolotem. I pierwsza wyprawa. Zawsze istnieje obawa ze zachoruje, ze nie bedzie dobrze spać w nocy i nie zaklimatyzuje sie w nowym miejscu. Ale ryzykujemy.
Lot przebiega nam spokojnie, w jedna stronę trochę marudzi ale da sie przeżyć. Z powrotem juz grzecznie śpi.

Miejsce noclegu wybieram w centrum. W Rzymie mamy kogoś znajomego, w razie potrzeby, jednak główne punkty takie jak szpital na przykład, wole mieć pod ręka. W walizce obowiązkowo musi sie znaleść krem z filtrami bo to juz prawie lato, krem na odparzenia, parasolka do wózka, kilka smoczków na zapas i pieluszki przytulaczki. Nie jestem matka ktora pakuje sto tysięcy akcesoriów, kosmetyków i lekarstw do trzech walizek każda po 30 kg, na kilku dniowy wyjazd. W końcu Włochy to Europa nie Etiopia. Raczej pakuje to co normalnie pakujemy na spacer do parku.
Ladujemy na Rzym-Ciampino 15 km od Rzymu. Bardzo małe lotnisko, nawet paszportów nie sprawdzają. Na zewnątrz dużo busików, taxowek i prywatnych przewoźników.

Ruszamy busikiem do naszego hotelu. Tu ogarnia mnie strach. Miasto stare-o tym wiem ale nie sądziłam ze jest tak zaniedbane. Na obrzeżach graffiti na każdym budynku. Śmieci i masa bezdomnych osób. Juz sie zniechęcam.

W centrum juz o wiele przyjemniej.
Na miejscu naszego check-in znajdujemy Panią która jak sie okazuje jest Polka mieszkająca w Rzymie juz od jakiegoś czasu, poznajemy tez jej włoskiego męża. Bardzo sympatyczna para. Nocleg znajduje sie 3 min spacerem od Watykanu. W budynku jest winda, hurra 😁
Na dzień dobry przy rozpakowywaniu Niko spada z łóżka prosto na kafelki i juz pierwszy zawał matki. Na szczęście nic sie nie dzieje i młody wraca do akcji holiday. Ale czarne myśli krążą mi nad głowa do samego końca tripu.
Spacery uliczkami Rzymu nie są przyjemne z wózkiem, ich stan pozostawia wiele do życzenia. Mimo tego mijamy wiele osób z dziećmi. Nasza wycieczka odbywa sie w maju wiec pogoda jest troszkę męcząca. Próbujemy sie rozpoznać w terenie. Szukamy informacji na temat biletów autobusowych/metro na Roma Termini – stacja kolejowa/autobusowa. 1 osoba na 10 mówi tu po angielsku wiec poddajemy sie. Raczej nie uzyskamy wiele informacji.
Udaje nam sie kupić bilety na metro w jednej z maszyn. Absolutny brak obsługi jest dość dziwny. Zawsze wydawało mi sie ze Rzym to bardzo rozwinięte miasto, turystyczne. A tu mała klapa.

Metro nas nie przekonało. Jest brudne i sprawia wrażenie niezbyt bezpiecznego. Nie czułam sie tam komfortowo.
Po głębszej dyskusji stawiamy na autobus turystyczny który obwiesie nas po uliczkach Rzymu i wtedy będziemy mogli stwierdzić gdzie zatrzymać sie na dłużej.

Z mała Lila w 30 stopniowym upale nie wyobrażałam sobie kombinacji.

Zwiedzanie pieszo rownież nie wchodzi w grę ze względu na słaba kondycję chodników i dróg.
I dalej okazuje sie ze to bardzo dobry wybór.
Jak juz mamy w głowach plan, możemy udać sie na kolacje. Trafiamy do małej knajpki z włoska pizzę która każdy z nas uwielbia. Pogoda jest wyśmienita pomimo późnej godziny. I to w tej całej wyprawie jest najlepsze. Te włoskie wieczory.
Pierwszą noc młoda spędza spokojnie, śpi bez pobudki. Zmiana wody i otoczenie nie wywiera na niej żadnego wrażenia wiec juz wiemy ze to będzie udany wyjazd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s