Lizbona, Portugalia

Lizbona – od czego zaczac?

 

Przylot mamy przed południem wiec chcemy wykorzystać każdą godzinę pobytu. Biorąc jednak pod uwagę ze z domu wyruszyliśmy o 6 rano, stawiamy bardziej na poznanie najbliższej okolicy.

Wybierając lokum celuje w centrum, czyli okolice Rossio. Mamy plan zwiedzić również okolice Lizbony a tu mamy idealny dojazd do każdej dzielnicy i pobliskich miasteczek.
Meldujemy się w naszym apartamenciku. Malutkie mieszkanko z dwoma sypialniami. Przytulne w stylu vintage. Niestety otrzymujemy ten na najwyższym pietrze bez windy. Mimo ze właściciel został poinformowany, że podróżujemy z dwulatka. Pierwsza wtopa. Ale to chyba normalne w Lizbonie, to najbardziej górzyste miasto, jakie odwiedziliśmy. Wiec ta ilość stromych schodów to tylko rozgrzewka przed tym, co nas czeka.

dsc00662

 

Nie zniechęcamy się. Tym razem podróżujemy bez wózka, jesteśmy już mądrzejsi po wycieczce do Rzymu 🙂
Szybkie przygotowanie i ruszamy.

Spacerem docieramy do Rossio. Serce miasta. Dla mnie osobiście bez specjalnego szału jak na centrum miasta. Kilka knajpek, sklepów. Więcej dzieje się w jego okolicach, tego dowiemy się później.

Odbijamy lekko w lewo i trafiamy na tramwaj lini 28. Nie zdecydujemy się na razie do niego wsiásc. Idziemy dalej-za rogiem widzimy pierwszy zabytek i to nie byle jaki.

 

dsc00530

Katedra Se (Najświętszej Maryi Panny) katedra rzymskokatolicka, zbudowana w 1150 roku w stylu romańskim upamiętnia wyzwolenie miasta spod władzy Maurów. Do katedry wchodzimy za darmo, nie ma biletów. Na placu przed katedra ustawiona jest masa tuk tuków,niczym w Tajlandii:)chwila przerwy na  lemoniadę i  ciasteczka  Pastis de Belem. Nikodem mówi „fe” bo widzi budyń, reszta zjada ze smakiem.
dsc00536
Wychodząc, skręcamy w lewo. Kierujemy sie gdzieś ku wodzie. Trafiamy na kilka drzew cytrusowych. Mega wielkie pomarańcze (lub mandarynki, do dziś nie wiem). Jakoś udaje nam sie zdobyć jedna, choć lokalny starszy Pan coś tam gdeka, ze nie wolno. Teraz wydaje mi sie że chciał nas ostrzec, żeby ich nie jeść. kwaśniejszych jak żyje nie jadłam. Aż szczypało w dłonie jak je obieralam, nie polecam!
Dalej jakaś mała uliczka dochodzimy do sklepiku z pamiątkami, wracamy tam później po kilka drobiazgów. Bardzo miła Pani właścicielka. Super produkty, przyjazna atmosfera.
Lecąc dalej dochodzimy do głównej drogi, która doprowadza nas do Praca do Comercio- jeden z głównych placów w Lizbonie. Trochę czasu spędzamy na kawałku plaży z której widzimy słynny most 25 kwietnia (wyglądem przypominający ten w San Francisco) oraz pomnik Chrystusa Króla.

dsc00568

 

Szybka kolacja i powrót główna aleja w stronę Rossio gdzie znajduje sie nasza przystań. Po drodze zajadając sie pieczonymi  kasztany.dsc00620

Na Rua Augusta   znajduja sie butiki jak i restauracji.(a raczej cos na styl tylko przypominajace) W jednej „niestety”mieliśmy okazje zjeść kolacje. To, co nam podano to był dobry żart. Pizza gotowa z supermarketu i paella, w której pływał ryż!. Za nic juz nigdy nie tkniemy jedzenia w tych miejscach,czego i wam odradzamy.

Przy Rua Augusta mamy też klubowy sklep Benfika nawiazując do tematów footballu.
Minutę od Rossio znajduje sie słynna i chyba jedyna w Europie winda miejska Santa Justa. Kolejki nie są długie wiec warto poczekać i podziwiać widoki. Na windzie kończymy pierwszy dzień. Zbierając siły na kolejny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s